INFORMACJE

1. Zamieszczone tu opowiadania nie są moją własnością, ja je tylko tłumaczę.
2. Zawsze staram się napisać wiadomość do autora z prośbą o zgodę na tłumaczenie.
3. Notki będą pojawiały się co dwa tygodnie (najprawdopodobniej w weekend).
4. Jeśli już przeczytałaś/eś zrób mi tę przyjemność i zostaw komentarz. Chciałabym wiedzieć czy to, co robię podoba się Wam i co mogę zmienić, żeby było lepiej.

Megan

sobota, 9 marca 2013

4. Pocałuj, do cholery! cz. I

Zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu jest pierwsza część kolejnej miniaturki. Ciąg dalszy ukaże się niedługo. Czekam na komentarze ; D

Pozdrawiam
Megan


________________

Tytuł: Kiss me dammit!
Autor: Tatou27
Zgoda: jest
Link do oryginału: http://www.fanfiction.net/s/8895847/1/Kiss-me-dammit

________________


      Po godzinie wyczerpującej pracy jak zwykle jako pierwsza skończyła swój eliksir. Gdy zadzwonił dzwonek, była jednak ostatnią osobą, która wstała z miejsca. Zbliżyła się do biurka profesora.
- Pocałuj mnie – zażądała równie zuchwale co nieśmiało.
Snape nawet nie podnosząc oczu znad papierów odpowiedział zimnym głosem:
- Nie.


. . .


      Hermiona z wściekłością odwróciła się na pięcie i wyszła z klasy trzaskając drzwiami.
      Uczyła się do coraz szybciej zbliżających się O.W.T.M-ów i była tak pochłonięta książką, że nie zwracała uwagi na znacząco chrząkającą Madam Pince. Jedno szybkie spojrzenie na zegar powiedziało jej, że zasiedziała się nad lekturą, a biblioteka powinna być już zamknięta. Z trudem podniosła naręcze książek i wyszła. Szła ciemnym korytarzem w myślach powtarzając zaklęcia z Transmutacji, gdy zauważyła zbliżającą się ciemną postać.
Severus Snape spieszył do biblioteki w nadziei, że złapie Madame Pince zanim ta uda się do swoich komnat. Spostrzegł, że ksiażka, którą wypożyczył z biblioteki szkolnej była zniszczona i Snape wolał sobie nie wyobrażać jak okrutnie Madame Pince ukarze tego, który to zrobił. Nie miał też wątpliwości, że uda jej się znaleźć sprawcę.
      Z bezlitosnym uśmiechem otworzył książkę raz jeszcze, żeby ocenić szkody i dał się zaskoczyć wpadając na kogoś. Postać ta była o wiele niższa od niego i odruchowo złapała jego płaszcz, żeby nie upaść. Zderzyli się jednak ze zbyt wielkim impetem i obydwoje upadli na posadzkę. Severus leżał na górze z twarzą w mnóstwie włosów zasłaniających mu widok.
- PANNO GRANGER!
      Dziewczyna podniosła na niego swoje miodowe oczy, w których błyszczało zaskoczenie.
- Pocałuj mnie – wyszeptała.
      Rozchylił usta patrząc w jej oczy...
- Nie.


. . .


      Wstał i odszedł.
      Wielka Sala rozbrzmiewała śmiechem i krzykami. Nic dziwnego, gdyż był to dzień uroczystego zakończenia roku szkolnego. Gdy dyrektor wywołał nazwisko prefekta naczelnego w sali wybuchł głośny aplauz. Hermiona Granger – najlepsza czarownica jej pokolenia opuszczała Hogwart z najwyższymi ocenami od czasów gdy Dumbledore był studentem. Odebrała swój dyplom i podeszła do stojących w rzędzie nauczycieli by odebrać gratulacje od każdego z nich.
Na samym końcu stał profesor Snape. Na jego twarzy cały czas widniał grymas niezadowolenia (jednak niektórzy mogliby oczekiwać, że będzie się cieszył, gdy jego wróg - Harry Potter – zniknie ze szkoły). Hermiona zbliżyła się do jego postaci ze smutkiem w oczach, który zaraz przerodził się w determinację. Podali sobie ręce i w chwili gdy Snape chciał odejść, pociągnęła go za dłoń bliżej siebie.
- Pocałuj mnie – powiedziała, gdy spojrzał w jej nabrzmiałe od powstrzymywanych łez oczy.
      Po chwili pożerania wzrokiem jej ust pochylił głowę w jej stronę.
- Nie – wyszeptał oddechem pieszcząc jej ucho.


. . .


      Męczyła się nad swoim kotłem pomagając profesorowi Snape. Uzupełniali zapas eliksirów na następny rok szkolny. Hermiona była bardzo zaskoczona, gdy Severus przyjął jej pomoc nawet nie kręcąc nosem. Myslała na początku, że zmienił nastawienie, ale okazało się, że w tym roku wyjątkowo Mistrz Elskirów miał dużo do zrobienia, a jako jedyny posiadał potrzebne umiejętności. Tak czy inaczej, Hermiona była zadowolona, że może pracować u jego boku.
Kończyła juz ostatnią partię Eliksiru Nasennego, gdy drzwi klasy otworzyły się uderzając z impetem o futrynę. Świetnie. Znowu ma te swoje humory – pomyślała Hermiona. Jednak przez następne kilka chwil nic się nie wydarzyło. Dziewczyna była pewna, że Snape poszedł do swojego gabinetu, więc nerwowo podskoczyła, gdy nagle pojawił się za jej plecami.
      Chciała, żeby sprawdził jej prawie ukończony eliskir, ale nie śmiała odwrócić się i poprosić go o to. Czuła ciepło jego ciała tak blisko niej. Zamarła w oczekiwaniu. Zamknęła oczy, gdy poczuła na szyi jego gorący oddech. W brzuchu poczuła motylki na mysl o tym co może się zaraz stać. Jednak nic się nie stało.
- Pocałuj mnie – wydyszała czując coraz większe pragnienie.
      Przysunął się bliżej, tak że mogła poczuć erekcję napierającą na jej pośladki. Położył ręce na jej dniach spoczywających na blacie przed nią i zaczął poruszać biodrami tak boleśnie powoli, że wyjęczała:
- Pocałuj mnie!
Pochylił się trącając nosem jej szyję i przyciskając usta do wrażliwej w tym miejscu skóry wyszeptał:
- Nie.
Pozostała tam zimna... i bardzo skrępowana. 

Ciąg dalszy nastąpi... 

2 komentarze:

  1. Kochana autorko świetnie tłumaczysz...właśnie wpadłam na twój blog i jestem zachwycona. Przeczytała wszystkie twoje teksty...są świetne naprawdę
    Mam nadzeje, że szybko dodasz ciąg dalszy bo nie mogę się doczekać
    Pozdrawiam
    SPL

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czemu, ale bawi mnie to ciągłe: Nie :D
    Miona

    OdpowiedzUsuń