Pozdrawiam
Megan
________________
Tytuł: Kiss me dammit!
Autor: Tatou27
Zgoda: jest
Link do oryginału: http://www.fanfiction.net/s/8895847/1/Kiss-me-dammit
________________
Po
godzinie wyczerpującej pracy jak zwykle jako pierwsza skończyła
swój eliksir. Gdy zadzwonił dzwonek, była jednak ostatnią
osobą, która wstała z miejsca. Zbliżyła się do biurka
profesora.
-
Pocałuj mnie – zażądała równie zuchwale co nieśmiało.
Snape
nawet nie podnosząc oczu znad papierów odpowiedział zimnym
głosem:
-
Nie.
.
. .
Hermiona
z wściekłością odwróciła się na pięcie i wyszła z
klasy trzaskając drzwiami.
Uczyła
się do coraz szybciej zbliżających się O.W.T.M-ów i była
tak pochłonięta książką, że nie zwracała uwagi na znacząco
chrząkającą Madam Pince. Jedno szybkie spojrzenie na zegar
powiedziało jej, że zasiedziała się nad lekturą, a biblioteka
powinna być już zamknięta. Z trudem podniosła naręcze książek
i wyszła. Szła ciemnym korytarzem w myślach powtarzając zaklęcia
z Transmutacji, gdy zauważyła zbliżającą się ciemną postać.
Severus
Snape spieszył do biblioteki w nadziei, że złapie Madame Pince
zanim ta uda się do swoich komnat. Spostrzegł, że ksiażka, którą
wypożyczył z biblioteki szkolnej była zniszczona i Snape wolał
sobie nie wyobrażać jak okrutnie Madame Pince ukarze tego, który
to zrobił. Nie miał też wątpliwości, że uda jej się znaleźć
sprawcę.
Z
bezlitosnym uśmiechem otworzył książkę raz jeszcze, żeby ocenić
szkody i dał się zaskoczyć wpadając na kogoś. Postać ta była o
wiele niższa od niego i odruchowo złapała jego płaszcz, żeby nie
upaść. Zderzyli się jednak ze zbyt wielkim impetem i obydwoje
upadli na posadzkę. Severus leżał na górze z twarzą w
mnóstwie włosów zasłaniających mu widok.
-
PANNO GRANGER!
Dziewczyna
podniosła na niego swoje miodowe oczy, w których błyszczało
zaskoczenie.
-
Pocałuj mnie – wyszeptała.
Rozchylił
usta patrząc w jej oczy...
-
Nie.
.
. .
Wstał
i odszedł.
Wielka
Sala rozbrzmiewała śmiechem i krzykami. Nic dziwnego, gdyż był to
dzień uroczystego zakończenia roku szkolnego. Gdy dyrektor wywołał
nazwisko prefekta naczelnego w sali wybuchł głośny aplauz.
Hermiona Granger – najlepsza czarownica jej pokolenia opuszczała
Hogwart z najwyższymi ocenami od czasów gdy Dumbledore był
studentem. Odebrała swój dyplom i podeszła do stojących w
rzędzie nauczycieli by odebrać gratulacje od każdego z nich.
Na
samym końcu stał profesor Snape. Na jego twarzy cały czas widniał
grymas niezadowolenia (jednak niektórzy mogliby oczekiwać, że
będzie się cieszył, gdy jego wróg - Harry Potter –
zniknie ze szkoły). Hermiona zbliżyła się do jego postaci ze
smutkiem w oczach, który zaraz przerodził się w
determinację. Podali sobie ręce i w chwili gdy Snape chciał
odejść, pociągnęła go za dłoń bliżej siebie.
-
Pocałuj mnie – powiedziała, gdy spojrzał w jej nabrzmiałe od
powstrzymywanych łez oczy.
Po
chwili pożerania wzrokiem jej ust pochylił głowę w jej stronę.
-
Nie – wyszeptał oddechem pieszcząc jej ucho.
.
. .
Męczyła
się nad swoim kotłem pomagając profesorowi Snape. Uzupełniali
zapas eliksirów na następny rok szkolny. Hermiona była
bardzo zaskoczona, gdy Severus przyjął jej pomoc nawet nie kręcąc
nosem. Myslała na początku, że zmienił nastawienie, ale okazało
się, że w tym roku wyjątkowo Mistrz Elskirów miał dużo do
zrobienia, a jako jedyny posiadał potrzebne umiejętności. Tak czy
inaczej, Hermiona była zadowolona, że może pracować u jego boku.
Kończyła
juz ostatnią partię Eliksiru Nasennego, gdy drzwi klasy otworzyły
się uderzając z impetem o futrynę. Świetnie. Znowu ma te swoje
humory – pomyślała Hermiona.
Jednak przez następne kilka chwil nic się nie wydarzyło.
Dziewczyna była pewna, że Snape poszedł do swojego gabinetu, więc
nerwowo podskoczyła, gdy nagle pojawił się za jej plecami.
Chciała,
żeby sprawdził jej prawie ukończony eliskir, ale nie śmiała
odwrócić się i poprosić go o to. Czuła ciepło jego ciała
tak blisko niej. Zamarła w oczekiwaniu. Zamknęła oczy, gdy poczuła
na szyi jego gorący oddech. W brzuchu poczuła motylki na mysl o tym
co może się zaraz stać. Jednak nic się nie stało.
-
Pocałuj mnie – wydyszała czując coraz większe pragnienie.
Przysunął
się bliżej, tak że mogła poczuć erekcję napierającą na jej
pośladki. Położył ręce na jej dniach spoczywających na blacie
przed nią i zaczął poruszać biodrami tak boleśnie powoli, że
wyjęczała:
-
Pocałuj mnie!
Pochylił
się trącając nosem jej szyję i przyciskając usta do wrażliwej w
tym miejscu skóry wyszeptał:
-
Nie.
Pozostała
tam zimna... i bardzo skrępowana.
Ciąg dalszy nastąpi...
Kochana autorko świetnie tłumaczysz...właśnie wpadłam na twój blog i jestem zachwycona. Przeczytała wszystkie twoje teksty...są świetne naprawdę
OdpowiedzUsuńMam nadzeje, że szybko dodasz ciąg dalszy bo nie mogę się doczekać
Pozdrawiam
SPL
Nie wiem czemu, ale bawi mnie to ciągłe: Nie :D
OdpowiedzUsuńMiona