Dziękuje za komentarze i mam nadzieję, że będzie ich równie dużo pod tą notką. ; )
M.
____________________________
Tytuł oryginału: What Might Have Been
Autor: SexySloth
Zgoda: jest
Link: http://www.fanfiction.net/s/8741303/1/What-Might-Have-Been
_____________________________
Siedziała
samotnie ze szklanką złocistego płynu w dłoni. Była kobietą o
trudnym do określenia wieku; mogła mieć od 30 do 40 lat i tylko
kilka zmarszczek okalających usta i oczy mówiły, że jej
młodość już przeminęła. Ubranie miała skromne, ale gustowne –
nieskazitelne brązowe szaty, które podkreślały kolor jej
oczu. Oczu, które właśnie spoczywały na lnianej chuście,
którą się bawiła przez ostatnie 10 minut. To dlatego nie
zarejestrowała, że w pomieszczeniu ktoś się aportował.
-
Witaj... - rozległ się znajomy głos. Podniosła oczy i napotkała
czarne tęczówka uważnie się w nią wpatrujące. - Mogę
usiąść?
Lekko
drgnęła, gdy mężczyzna od razu skierował swe kroki ku pustemu
krzesłu naprzeciwko niej. Siedzieli w ciszy kilka chwil, aż kobieta
w końcu przemówiła:
-
Nie myślałam, że przyjdziesz.
Mężczyzna
pozostał niewzruszony, tylko jego oczy zwróciły się ku
niej. Zauważyła, że kącik jego ust podniósł się
nieznacznie i przeszedł ją dreszcz. Ostatni raz widziała jak
powstrzymywał uśmiech tak dawno temu...
-
Ja też nie myślałem, że to zrobię.
Uśmiechnęła
się, gdy poczuła, że napięcie między nimi opada.
-
Minęło tyle czasu... - powiedziała miękko zataczając palcem
kółka na brzegu kieliszka. Nie upiła nawet łyka swojej
sherry, mimo że był to jej ulubiony alkohol. Znów zapadła
cisza. Patrzył na nią z czymś na kształt czułości i... żalu?
-
Rzeczywiście... - nie skończył, gdyż pojawił się przy nich
kelner. - Podwójną Ognistą Whiskey, proszę.
Kelner
odszedł, a kobieta upiła trochę swojego wina i odchrząknęła. Po
kilku sekundach walki toczonej w swojej głowie odezwała się
ponownie:
-
Często o tobie myślałam. - I zamilkła pozwalając by te słowa
zawisły między nimi. Kolej na jego ruch.
Mężczyzna
prawie niezauważalnie skinął głową. Jego ruchy były wyważone i
delikatne jak zawsze.
-
Ja również. - Przeczyścił gardło. - Czytałem o twoim
ślubie. Wierzę, że gratulacje byłyby spóźnione. -
Obserwowała jak w jego oczach pojawiała się pustka, gdy to mówił.
To była jego maska. Maska, której używał, gdy chciał coś
ukryć.
-
Tak. Trudno uwierzyć, że to już siedemnaście lat. - uśmiechnęła
się, a on odwzajemnił jej uśmiech i kobieta nie mogła się
powstrzymać, żeby nie dodać:
-
Wiesz, że czekałam na ciebie.
Samotna
łza, której nie zdążyła zatrzymać spłynęła po jej
policzku. Mężczyzna zamknął oczy powstrzymując wydobywające się
z gardła westchnienie.
-
Wiem – odpowiedział.
-
Dlaczego nie wróciłeś? - zapytała czując złość, która
nawet po tylu latach nie zdażyła się wypalić.
Poczekał
chwilę zanim odpowiedział. Jego głos nawet nie drżał.
-
Nie chciałem kalać cię moim nazwiskiem, Hermiono. Spędziłem
tygodnie myśląc o tym wciąż i wciąż, i... - odetchnął głęboko
czując ucisk w gardle – Gdy wreszcie zrozumiałem... było już za
późno. Przeczytałem o twoim ślubie zanim wróciłem
do Wielkiej Brytanii. - Uśmiechnął się smutno słysząc, że
zapłakała. - Wyglądałaś pięknie w sukni ślubnej.
Sapnęła
słysząc to.
-
Ty... byłeś tam? Ale ja... ja cię nie widziałam...
-
Nie chciałem zostać zauważony. To nie był odpowiedni czas ani
miejsce. Pragnąłem tylko twojego szczęścia. - Zmarszczył brwi
zastanawiając się nad czymś – Czy jesteś szczęśliwa,
Hermiono?
Siedziała
prosto, nie poruszając się. Przed oczami przelatywały jej
wspomnienia: jej ślub i noc po nim. Miesiąc miodowy i małe dzieci
z rudymi główkami, które pojawiły się po nim.
Materiał, którego nauczała; sex, który uprawiała;
dzieci, które urodziła; pocałunki, które złożyła;
dłonie, które trzymała; śmierci, które opłakiwała
i wszechobecne poczucie miłości okalające ją zawsze. Oczywiście,
poczuła co to smutek, ale miłości i szczęśliwego życia
doświadczyła więcej.
-
Tak, jestem.
Severus
uśmiechnął się, ale uśmiech ten nie dosięgnął jego oczu.
-
Cieszę się, Hemriono.
Zanurkował
dłonią w kieszeni i wyjął garść sykli, które położył
na stole. Chciał wyjśc, a Hermiona poczuła, że ogarniają ją
desperackie pragnienie zatrzymania go. Jej mała dłoń wsunęła się
w jego ogromną. Pod palcami czuła jego przyspieszony puls.
-
Severusie! - Odwrócił się; jego oczy prosiły, żeby nic nie
mówiła.
-
Nie, Hermiono. Proszę. - jego głos był niski i ciepły – Po
prostu zostawmy to tak jak jest.
-
Ale...
-
Wiem, Hermiono, wiem. - Z tymi słowami zniknął.
Znów
była sama, przy stoliku. Kelner przyszedł przyjąć ponowne
zamówienie, ale cicho odmówiła wskazując ręką
monety leżące na stoliku. Złapała płaszcz i skierowała się do
wyjścia, jej włosy zasłaniały cały widok. Wyszła w noc i
rozejrzała się z nadzieją, ale nie ujrzała nikogo. Słychac było
tylko zawodzenie wiatru i cichy szept tonący w nim:
-
Kocham cię...